piątek, 22 kwietnia 2016

MIGAWKI CODZIENNOŚCI /2



Przyszła wiosna . Nie taka ciepła , o jakiej marzymy . Wciąż kurtki mamy na sobie i cienkie czapki. Fotelik rowerowy , który kupiliśmy dwa tygodnie temu wciąż czeka zamontowany na rowerze , tylko raz mogłyśmy go przetestować . Ale jeszcze dużo ciepłych i gorących dni przed nami .

Teraz cieszymy się wiosna , słoneczna ,ale i wietrzną . Bardzo lubię kwiecień . Może dlatego , że w tym właśnie miesiącu urodziłam się . Pięknie wszystko rozkwita . Drzewa są białe i jasnoróżowe z pąków , które za chwile rozkwitną . 


Poranki są jeszcze piękniejsze , bo gdy budzimy się wita nas słonko . Dni dłuższe i od razu więcej spacerów . Spacerujemy , spacerujemy i spacerujemy . Bywa , ze wracamy do domu na obiad i dopiero na kolację .Łapiemy chwile i korzystamy . 
Wraz z wiosną  przyszły i zmiany .Szczególnie zmiany dla mnie . Od miesiąca zdrowo się odżywiam i ćwiczę codziennie . Cieszę się każdym utraconym kilogramem . O tym moim odchudzaniu w następnym poście . 


środa, 6 kwietnia 2016

Święta Wielkanocne aktywnie



To już nasze czwarte wspólne Święta Wielkanocne . Z każdym rokiem jest inaczej . Inaczej to przeżywa Amela . Bardziej przeżywa i więcej uczestniczy w tych wszystkich przygotowaniach ... 
Koszyczek wybrała sama , pisanki robiłyśmy wspólnie , jajeczka maleńkie na gałązki wiesza , ciągle czekała aż będzie mogła zjeść baranka ... mnóstwo innych rzeczy . Pytała też co to za święta są i co będziemy świętować . Pytań sto padło . Pokarmy poświęciła razem ze mną . Całkiem inaczej przeżywała to niż jeszcze rok temu .

Święta minęły nam spokojnie , wesoło , aktywnie przede wszystkim i ciepło . Pierwszy dzień to pół dnia siedzenia u prababci Meli przed stołem , ale tam póki nie najesz się do syta nie masz prawa wstać ze stołu ... Zaraz jak tylko wróciliśmy do domu , zrobiłam kawkę i wyszliśmy na powietrze . Amela biegała i cieszyła się , że nie musi zakładać czapki . Szukała jajek i zbierała do koszyczka . Potem biła je tucząc jajko o jajko z kuzynką . Było dużo śmiechu . Piękny to był dzień . 


Drugi dzień Świąt przeminął nam już cały na świeżym powietrzu już bez siedzenia przy stole , jedynie co to kawa na stolik na koło domu ... Mela jeszcze w piżamie wszystkich w domu chlapała wodą psikawką . Było śmiesznie . Zaraz po śniadaniu wyszłyśmy z domu i wróciliśmy dopiero wieczorem . Zabawy na podwórku , długi rodzinny spacer nad rzeką . Mnóstwo uśmiechów i nie mniej kadrów .
Te Święta zaliczamy do najlepszych jakie dotąd były ...